Zdrowa autonomia zdrowia

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że co roku, w grudniu, kompletnie nie wiadomo czy od Nowego Roku system opieki zdrowotnej będzie funkcjonował czy też nie. Tym razem wybuchła afera o sprawdzanie przez lekarzy czy pacjenci są uprawnieni do zakupu leków refundowanych. Lekarze twierdzą, że nie będą urzędnikami i nie będą tego robić. Trudno im się dziwić bo jeśli się pomylą musieliby zwracać kwotę refundowaną z własnej kieszeni. Ślązacy, szczególnie ci mieszkający w województwie śląskim, zastanawiają się jednak o co tak właściwie chodzi. Jaki problem w tym by przy okazji rejestracji pacjenta w okienku od razu sprawdzić czy opłaca on składkę zdrowotną? Problem jest taki, że mieszkańcy Warszawy, Krakowa czy Poznania nie dysponują – jak mieszkańcy Lublińca, Chorzowa czy Rybnika – kartami chipowymi, które zawierają wszystkie potrzebne do obsługi dane. W poradniach i aptekach Szczecina czy Rzeszowa nie ma czytników do tych kart. Tamtejsi lekarze i farmaceuci nie mają więc takich możliwości jaki ich koledzy po fachu z Pszczyny czy Tarnowskich Gór.

Zapewne większość czytelników pamięta doskonale, że to Śląska Regionalna Kasa Chorych wprowadziła to „karciane udziwnienie”. Pewnie niektórzy pamiętają też, że ówczesny dyrektor Kasy, Andrzej Sośnierz, był przez warszawskich urzędników ciągany po sądach za wprowadzenie kart z powodu …niegospodarności. A przecież od momentu likwidacji Kas Chorych przez ministra Mariusza Łapińskiego (SLD) cały czas mówi się o pilnym wprowadzeniu systemu Rejestru Usług Medycznych, choć system START wprowadzony przez Śląską Kasę jest właśnie takim systemem. Systemem, którego zazdrościli nam wizytujący w 2002 r. Śląską Kasę przedstawiciele Kasy z Nardenii-Westfalii. Ewa Kopacz, poprzednia minister zdrowia, na początku swojej kadencji, zapowiadała zastąpienie NFZ-u kilkoma funduszami zdrowia, które konkurowałyby na rynku o pacjentów. A przecież już ŚRKCh konkurowała z innymi Kasami! Przystąpili do tej Kasy m.in. mieszkańcy małopolskich miejscowości leżących nieopodal granicy z województwem śląskim – Oświęcimia, Chrzanowa czy Olkusza. Doskonale wiedzieli, że to im się opłaca bo – choć mają trochę dalej do poradni – to opieka zdrowotna finansowana przez Śląską Kasę jest zdecydowanie lepsza niż przez Małopolską.

Nie mam pojęcia kiedy zostanie wprowadzony wreszcie RUM. Nie mam pojęcia kiedy zostaną wprowadzone konkurujące ze sobą fundusze zdrowia. Wiem jednak, że to wszystko już na Śląsku było. Było gdy Śląsk miał – w zakresie opieki zdrowotnej – daleko idącą autonomię. Ocenę działań scentralizowanego Narodowego Funduszu Zdrowia i autonomicznej Śląskiej Kasy Chorych pozostawię Wam, Drodzy Czytelnicy.

Facebook