Składając w opolskim sejmiku wniosek o zbadanie narodowości kluski śląskiej, sam jego autor, radny Dariusz Byczkowski, nie przypuszczał jak poważny temat porusza.

Zakamuflowana kluska

Od dawna media informując o śląskiej kuchni posługują się przymiotnikiem „śląski”. Mamy więc do czynienia z „żurkiem śląskim”, „roladą śląską” i „kluską śląską”, choć każdy Ślązak powie „żur żyniaty” (nigdy „żurek”!), „rolada” (bez jakichkolwiek przymiotników), a przy klusce koniecznie dopowie o jaką kluskę chodzi. Wszak na Śląsku są dwa typy klusek – jasne, tzw. guminiŏki czy gumiklyjzy i ciemne czyli tarte. Przyrządza się je podobnie z tą różnicą, że do tartych dodaje się surowych, potartych kartofli. Tymczasem szukając przepisu na kluskę śląską w większości książek kucharskich znajdziemy tylko gumiklyjzy. A gdzie sie podziały czŏrne kluski czyli tarte? Dla większości czytelników będzie to szok, ale w książkach kucharskich ciemna kluska tarta występuje pod nazwą „kluska polska”. Choć w Polsce takiej potrawy praktycznie nie znają, a jeśli już, to są przekonani, że to kluska śląska.

Polnische klyjzy na górskich stokach Toskanii

Józef Adamus, mój dziadek, Boże Narodzenie 1944 roku spędził w górach północnych Włoch, gdzieś pomiędzy Florencją a Bolonią. Oczywiście w mundurze Wehrmachtu. Choć zwykle do jego obowiązków należała obsługa czterolufowego działka przeciwlotniczego, tym razem pomagał kucharzowi w przygotowaniu świątecznego obiadu, przyrządzając kluski. Nie do końca mu się to udało. Miał ledwie 18 lat i jedyna wiedza na temat tej potrawy brała się z tego co udało mu się podejrzeć w rodzinnym domu, gdy w kuchni jego matka przygotowywała niedzielny obiad. Źle dobrane proporcje składników sprawiły, że część klusek mu się rozgotowała i nie wyglądała zbyt apetycznie. Pomimo tego gdy współtowarzysze broni zobaczyli je na talerzach krzyknęli uradowani: „Polnische klyjzy!!!” i zajadali się aż im się uszy trzęsły. Bez względu czy pochodzili z Westfalii czy Bawarii. Musieli więc znać tę potrawę i to pod taką właśnie nazwą. Historia mego dziadka nie była odosobniona. Gdy zacząłem wypytywać starsze osoby czy znają pod tą nazwą nasze, ciemne kluski, ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że w przedwojennym Chorzowie było to dość popularne określenie. Choć jego polskojęzyczna wersja – kluska polska – w ogóle nie istniała (i wciąż nie istnieje).

Z niemieckiej książki kucharskiej do Polski

Obecnie w niemieckich książkach kucharskich można spotkać „polnische klöße”. I prawdopodobnie to niemieckojęzyczne wydawnictwa kulinarne pierwsze opisały tę potrawę. Trudno jednak przypuszczać by przywędrowała ona z Polski. Wszak jest tam prawie wcale nie znana, a trudno posądzać Polaków o zbiorową amnezję. Najprawdopodobniej więc tarte kluski podzieliły los ślōnskij gŏdki, która przez niemieckich uczonych nazwana została „Wasserpolnisch”, choć od języka polskiego zauważalnie się różni. Mamy zatem do czynienia ze stricte śląską kluską, która w polskich i niemieckich książkach kucharskich występuje pod nazwą „polskiej”. Zatem ewidentnie kamufluje się jak zupełnie nieznana w Grecji ryba po grecku czy nieznana w Bretanii fasolka po bretońsku. Komu zależało by kluska opcji śląskiej udawała polską? Tym chyba powinien się zainteresować radny Byczkowski, miast pytać o narodowość kluski jasnej, która jest śląska i żadnej innej nie udaje!

Trzeba jednak dodać, że dla Ślązaków zawsze istnieć będą jednak tylko kluski tarte i gumiklyjzy. I z pewnością na talerzu nie będą ich dzielić na polskie i śląskie.

Facebook