W temacie śląskiego języka znów zrobiło się niezmiernie głośno. To niekoniecznie korzystne zjawisko. Ale ci, którym na sercu leży dobro ślōnskij gŏdki robią swoje i nie zważają na medialne larmo.

W mediach wre, a Komisja Mniejszości gra na czas

Sprawa języka śląskiego w ciągu ostatnich tygodni znów rozpalała do białości wszystkich, którzy w mniejszym bądź większym stopniu się tą kwestią interesują. Najpierw odbyło się w Warszawie posiedzenie sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, w całości poświęcone pierwszemu czytaniu Ustawy mającej nadać gŏdce status języka regionalnego. Później członkowie Komisji sami przyjechali na Górny Śląsk. A wydarzenia te okraszone zostały medialną wrzawą, w której nie ma miejsca na rozsądek.

Zgodnie z obietnicami poseł Marek Plura (PO) wiosną złożył do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji Ustawy o mniejszościach (…), który ma nadać mowie śląskiej status języka regionalnego. Projekt został skierowany do Komisji Mniejszości, gdzie pod koniec sierpnia odbyło się pierwsze jego czytanie. Choć wnioskodawcy robili wszystko by w tej kwestii nie doszło do partyjnych podziałów to już początek posiedzenia rozwiał wszelkie złudzenia. Wiceprzewodniczący Komisji Marek Ast (PiS) wnioskował o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Wtórowała mu jego partyjna koleżanka, Dorota Arciszewska-Mielewczyk, a przedstawiciele śląskich organizacji językowych, którzy pojawili się na posiedzeniu, dowiedzieli się od szanownych członków Komisji, że sprawa śląskiego języka regionalnego jest upolityczniona i własny interes chcą na niej zbić separatyści. Na nic zdało się tłumaczenie, na nic próby zawrócenia dyskusji na bardziej merytoryczne kwestie. Pani poseł Arciszewska-Mielewczyk doskonale rozumie sytuację językową na Śląsku, ale wg niej pomoc państwa dla śląskiej mowy nie powinna przybierać charakteru języka regionalnego. Posiedzenie zakończyło się fortelem ze strony pani poseł, która zawnioskowała by ewentualną decyzję o powołaniu specjalnej podkomisji, która miałaby zająć się projektem nowelizacji Ustawy, odłożyć do momentu przekazania stanowiska rządowego w tej sprawie. Zwolennicy języka regionalnego przegrali to głosowanie wskutek dziwnego zachowania posłów Ruchu Palikota, którzy wstrzymali się od głosowania. Zatem sprawa nowelizacji została na kilka-kilkanaście miesięcy została zahamowana.

W trakcie pobytu członków Komisji na Górnym Śląsku również najmniej było merytorycznej dyskusji, choć wszyscy, którym bliska jest gŏdka robili wszystko by posłów przekonać do swoich racji. Tymczasem swoją szansę na wzrost sprzedaży zwietrzyły media jeszcze bardziej podsycając i tak gorącą już atmosferę dyskusji. Nie ma więc dnia bez publikacji za bądź przeciw językowi. Upolitycznienie sprawy języka zarzuca się już wszystkim ugrupowaniom – PO, PiS i RAŚ. I nikt w tym tumulcie nie zważa na fakt, że ci, którym leży na sercu sprawa ślōsnkij gŏdki wbrew przeciwnościom pracują na rzecz jej popularyzacji. Akcja „Gŏdōmy po ślōnsku”, której patronuje m.in. Nowa Gazeta Śląska, oficjalnie się rozpoczęła festynem w Chorzowie. Już w październiku kolejne wydarzenia, o których będziemy informować na naszych stronach internetowych.

Facebook