Rządowy kreatywny księgowy

Mijają właśnie 2 lata od momentu wydania Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie gospodarki finansowej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Rozporządzenie ujednoliciło procedury obsługi państwowych jednostek budżetowych przez fundusze. Ale czy poprawiło nasze środowisko?

Cóż to takiego owe państwowe jednostki budżetowe (PJB)? Nic innego jak te wszelkie instytucje, które podlegają pod administrację rządową. W obszarze ekologii i gospodarki wodnej w każdym województwie są to Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska czy Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej. Poza tym obszarem można wymienić m.in. jednostki Policji, Państwowej Straży Pożarnej czy wszelkie instytucje podległe wojewodzie. Od dwóch lat te instytucje traktowane są w funduszach ochrony środowiska i gospodarki wodnej szczególnie. Szczególnie nie oznacza jednak, że lepiej. Są zmuszone by już wiosną składać wnioski o dofinansowanie zadań, które będą realizowane w roku kolejnym.

Dwuletnie doświadczenia z wdrożenia tego Rozporządzenia wskazują, że wnioski o dofinansowanie zadań, które składają PJB są w dużej mierze nieprzygotowane. Mało kto planuje z tak dużym wyprzedzeniem swoje inwestycje, szczególnie jeśli to drobne modernizacje budowlane. I nawet kiedy wniosek zostanie już uzupełniony o wszystkie wymagane w funduszach dokumenty, to ląduje w szufladzie na cały rok co prowadzi do powstawania błędów w trakcie jego realizacji. Ale takie błędy, które wynikają z ludzkich słabości – lenistwa czy braku kwalifikacji – nie mogą przecież decydować o zawartych w Rozporządzeniu sposobach finansowania zadań z zakresu ochrony środowiska. Ale jest jeszcze inna grupa zadań. Zadań, które wynikają z potrzeby chwili i z których realizacją nie można czekać. Wystarczy wymienić choćby prace remontowe na urządzeniach przeciwpowodziowych związane z nagłym pogorszeniem się ich stanu. Na coś takiego również trzeba czekać cały rok, a jeśli nagła potrzeba wystąpi latem to nawet dwa lata – wszak za rok, wiosną, można dopiero składać wniosek, a zadanie realizować wiele miesięcy później. Choć pieniądze są i można by je wykorzystać od razu.

Co Rząd uzyskał tym Rozporządzeniem? Przede wszystkim wszelkie środki przekazywane z Narodowego i wojewódzkich funduszy dla PJB są teraz częścią budżetu państwa. Powiększają więc budżet i – całkiem wirtualnie – podnoszą próg zadłużania państwa. Z drugiej strony przelew środków na konto odpowiedniej instytucji to dziś wielomiesięczna droga przez mękę. O ile wcześniej wystarczał jeden przelew z funduszu do np. jednostki policji, to teraz pieniądze „idą” przez odpowiednie ministerstwo i w Warszawie tajemniczo znikają na dłuższy czas. Na koncie instytucji realizującej proekologiczne zadanie pojawiają się dopiero po 3, 4, czasem 5 miesiącach. Ile trzeba by zapłacić za pożyczenie tych pieniędzy na rynku (np. poprzez emisję obligacji) wie pewnie tylko minister Rostowski. A wały przeciwpowodziowe mogą poczekać. Tylko czy powódź zechce poczekać?

Facebook