PiS w Sejmie Śląskim. A dlaczego nie?

Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu rybnicko-mikołowskim, partia ta nagle i niespodziewanie zapałała wielką miłością do Śląska. Dziwi to w kontekście wcześniejszych wypowiedzi jej liderów. Ale jeszcze bardziej dziwi reakcja różnych środowisk, gdy w świat poszła informacja, że PiS chce zorganizować kongres w sali Sejmu Śląskiego. Oburzenia nie kryli zarówno zwolennicy decentralizacji i autonomii jak i ich przeciwnicy.

Argumenty, które można było usłyszeć w trakcie dyskusji dotyczyły z jednej strony tego, że Prawo i Sprawiedliwość nie zasługuje na salę Sejmu Śląskiego bo jego działacze w przeszłości wielokrotnie wszczynali antyśląskie, a szczególnie antyautonomiczne awantury. Jak więc PiS może teraz korzystać z tego co pozostało po górnośląskiej autonomii i – jej głównego atrybutu – górnośląskiego parlamentu? Z drugiej sugerowano, że sala Sejmu Śląskiego w ogóle nie powinna być przedmiotem wynajmu gdyż jest symbolem historii i była wzorem dla Sejmu w Warszawie, a tamtej sali na Wiejskiej nikt nie wynajmuje. Podnoszono też argument, że warszawscy politycy przypominają sobie o Śląsku tylko wtedy gdy chcą coś ugrać dla siebie. I pewnie cały katowicki kongres PiS-u ma na celu właśnie zbicie politycznego kapitału.

Oczywiście trzeba się zgodzić, że jakiekolwiek działania jakichkolwiek organizacji politycznych ma na celu zbicie politycznego kapitału. Tak więc kongres PiS też jest działaniem politycznym. Z drugiej strony jednak często narzekamy, że „Warszawka” nie interesuje się wcale tym co się u nas dzieje. Więc teraz, gdy już w końcu się nami zainteresowali, mielibyśmy ich stąd przeganiać? I bez względu na to czy PiS bywa antyśląski czy nie. Może właśnie przyjeżdżając do Katowic, obradując w historycznej sali, w której działał autonomiczny Sejm i powstawało autonomiczne prawo, działacze tej partii zrozumieją wyjątkowość naszego regionu? Nie, tak się nie stanie. To by było zbyt piękne. Ale można sobie wyobrazić główne wydanie Wiadomości TVP czy Faktów TVN, w których informują o kongresie PiS w sali Sejmu Śląskiego. „Jakiego Sejmu? Śląskiego? To Śląsk miał swój własny, odrębny Sejm?” – zapytałaby zapewne jakaś część telewidzów nieświadomych odrębności naszej historii. Czy taka akcja edukacyjna nie jest warta tego by machnąć ręką na antyśląskie fobie PiS-u? Zdecydowanie bardziej wolałbym by kongres jakiejkolwiek partii odbył się w sali Sejmu Śląskiego niż np. w Spodku. Bo Spodek w Polsce znają wszyscy, a o Sejmie wiedzą nieliczni. Ale przecież to historyczne miejsce jest zbyt ważne, zbyt dostojne, zbyt święte by urządzać tam partyjną imprezę – argumentują przeciwnicy tego pomysłu. Bo w warszawskim Sejmie w Warszawie tego nikt nie zrobi. Ano właśnie tym się Ślązacy różnią od Polaków, że swojej historii, kultury czy tradycji, nawet tej najważniejszej, nie traktują jak religii. Mają do niej pragmatyczne podejście i czynią z niej złotego cielca, przed którym w każde narodowe święto padają na twarz.

Facebook