Piłkarskie legendy na finansowych łopatkach

 

Przez ponad dwa tygodnie na facebookowej stronie Ekstraklasa jest ciekawa trwała zabawa na najpopularniejszy klub Ekstraklasy. Internauci mogli wesprzeć swą ukochaną drużynę poprzez polubienie postu z jej nazwą, skomentowanie bądź udostępnienie. Po każdorazowej, trwającej 24 godziny rundzie, drużyna, która miała najmniej punktów odpadała. I tak dalej aż wyłoniono zwycięzcę. W niedzielny wieczór do wielkiego finału przeszły drużyny, która akurat rozegrały Wielkie Derby Śląska – Ruch Chorzów i Górnik Zabrze. Trudno zresztą się dziwić, że górnośląskie kluby mają najwięcej fanów w całej Polsce. Wszak to wciąż najbardziej utytułowane drużyny w historii polskiej piłki nożnej. Dwaj 14-krotni Mistrzowie Polski.

W internetowym starciu – podobnie zresztą jak w niedzielnych derbach – lepsi okazali się Niebiescy. Ale jest pewna kwestia, która wydaje się o wiele istotniejsza niż kolejność na szczycie facebookowego konkursu. Prócz ilości tytułów mistrzowskich i największej ilości fanów, Ruch z Górnikiem mają również inne podobieństwa. Otóż obie piłkarskie legendy mają olbrzymie problemy finansowe i bez pomocy lokalnych samorządów – Chorzowa i Zabrza – już parę lat temu ogłosiłyby bankructwo. Miasto Zabrze praktycznie wykupiło zadłużonego po uszy Górnika, z kolei Chorzów wydaje w postaci dotacji olbrzymie środki by budżet klubu z ul.Cichej dopiąć na ostatni guzik. Co zresztą i tak nie do końca się udaje, bo Niebiescy co jakiś czas są karani (finansowo i/lub przez odjęcie punktów w rozgrywkach) przez organizatora rozgrywek za niedozwolone zadłużenie. A później wyprzedają najlepszych zawodników by to zadłużenie – zwykle na chwilę, na czas przyznawania licencji na kolejny sezon – zmniejszyć.

Jak to się dzieje, że dwie największe piłkarskie legendy, które – jak pokazała facebookowa zabawa – wciąż mają najwięcej kibiców w całej Polsce, mają tak olbrzymie problemy finansowe? Dlaczego mając więcej kibiców, a więc potencjalnych klientów, finansowo nie mogą konkurować nie tylko z ligowymi potentatami, jak Legia, Lech czy Wisła, ale nawet z ligowymi średniakami?

Marketingowy potencjał w postaci największej liczby fanów jest. Trzeba wreszcie po niego sięgnąć i przerobić go na stały wzrost przychodów obu sportowych spółek. Bo póki co mamy w Ekstraklasie dwie śląskie legendy, z których jedna to klub z obiecującą drużyną bez stadionu, a druga – z całkiem przyzwoitym (choć tylko z trzema trybunami) stadionem, za to kompletnie bez drużyny.

Ruch_Górnik

Facebook