Gdy pół roku temu pisałem o niezależności i skuteczności Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej („Autonomia mimo woli, czyli sprawna maszyneria” NGŚ, nr 11/2011), nie spodziewałem się, że tak szybko znów uaktywnią się siły dążące do zagarnięcia ich majątku i przychodów.

Pełzająca centralizacja czy skuteczne zarządzanie?

Zgodnie z Ustawą Prawo ochrony środowiska system finansowania inwestycji w tym zakresie tworzy Narodowy FOŚiGW oraz 16 Wojewódzkich FOŚiGW. Pomimo podobnej terminologii i sfery działania, instytucje te są to całkowicie od siebie niezależne, a jedynym elementem spójnym jest tzw. „Wspólna strategia” uchwalana raz na 4 lata. Projekt tego dokumentu przygotowywany jest przez Narodowy Fundusz i przesyłany do konsultacji do Wojewódzkich Funduszy. Po etapie konsultacji i uzgodnień jego ostateczną formę uchwala Rada Nadzorcza NFOŚiGW.

Warszawski system lobbingowy

W tym roku projekt „Wspólnej strategii” od początku zawierał zapisy dziwne i niezgodne z dotychczasową współpracą pomiędzy Funduszami. W imię oszczędności NFOŚiGW zaproponował wyposażenie każdego z WFOŚiGW w własny system komputerowy. Nikt oczywiście nie zwrócił uwagi, że Wojewódzkie Fundusze mają już systemy komputerowe. Więc oszczędność z tego żadna! Propozycje zacieśnienia współpracy zawierały m.in. ujednolicony system mierników ekologicznych. Samo ujednolicenie mierników nie byłoby oczywiście niczym złym gdyby zaproponowane przez NFOŚiGW mierniki miały coś wspólnego z logiką i zdrowym rozsądkiem. Można oczywiście twierdzić, że kwestie sporne były małoistotne, a idea „zacieśnienia współpracy” pomiędzy Funduszami chwalebna. W końcu nikt nie zmusi Wojewódzkie Fundusze by dostosowały swoją politykę do uchwalonej w Warszawie „Wspólnej strategii”. Dlaczego jednak warszawskich urzędników nie przekonało jednogłośne stanowisko Konwentu Prezesów WFOŚiGW? Łatwo sobie wyobrazić przedstawicieli Narodowego Funduszu podczas konsultacji społecznych w Sejmie, jak wymachują przed posłami „Wspólną strategią”. Posłowie w ogóle nie orientują się w różnicach pomiędzy Funduszami. Łatwo więc ich przekonać do uzależnienia Wojewódzkich Funduszy od Narodowego. Nikt nawet by tego nie zauważył, bo większość społeczeństwa myśli, że to są wojewódzkie oddziały NFOŚiGW.

Fundusz funduszowi nierówny

Czy warto walczyć o niezależność Wojewódzkich Funduszy? Być może taka fuzja wyjdzie wszystkim na dobre? Przecież instytucje finansowe często łączą się by skuteczniej działać na rynku. Porównajmy zatem NFOŚiGW z największym z Funduszy Wojewódzkich – katowickim. Narodowy Fundusz przez 22 lata działalności zgromadził majątek wart 10,7 mld zł. To prawie 9-krotnie więcej niż zgromadził o 4 lata młodszy Fundusz katowicki (1,2 mld zł). Jeśli chodzi o wydatkowanie na cele związane z ochroną środowiska to Narodowy Fundusz wydał w zeszłym roku w postaci dotacji i niskooprocentowanych pożyczek 1651 mln zł, a Wojewódzki 494 mln czyli ponad 3 razy mniej. A jak wygląda porównanie danych ilościowych? Zarząd NFOŚiGW podjął w zeszłym roku 1548 uchwał głównie dotyczących dofinansowania poszczególnych zadań. W tym samym czasie Zarząd WFOŚiGW w Katowicach podjął aż 1898 uchwał czyli o ponad 20% więcej. Narodowy Fundusz zatrudniał w 2011 r. prawie 540 pracowników, z czego 36 osób należało do wyższej kadry zarządzającej (zarząd, dyrektorzy i ich zastępcy). W Funduszu w Katowicach pracowało w tym samym czasie niewiele ponad 100 osób, z czego wyższą kadrę tworzyło 6 osób (5-osobowy zarząd i 1 dyrektor). Gdyby podsumować te rozważania wyjdzie na to, że Narodowy Fundusz dysponując 9-ktotnie większymi aktywami finansowymi, ponad 5-krotnie większą ilością pracowników, w tym 6-krotnie większą ilością wyższej kadry, udzielił 3 razy większego wsparcia finansowego, dla o 20% mniejszej ilości zadań proekologicznych niż Fundusz Wojewódzki w Katowicach.

Węgiel? Siarka? Co za różnica?

Prawo ochrony środowiska dokładnie określa źródła przychodów poszczególnych Funduszy. Przykładowo na liście źródeł przychodów NFOŚiGW znajdują sie opłaty ustalane na podstawie Prawa geologicznego i górniczego. Oznacza to, że przedsiębiorstwa wydobywcze odprowadzają opłatę z tytułu prowadzenia działalności właśnie do Funduszu Narodowego. W roku 2010 z tytułu opłat za wydobywanie węgla kamiennego Jastrzębska Spółka Węglowa wpłaciła 27,8 mln zł, Kompania Węglowa – 85 mln zł, a Katowicki Holding Węglowy – 25,5 mln zł. Łącznie firmy wydobywające węgiel kamienny, niemal w całości na terenie województwa śląskiego, wpłaciły ponad 138 mln zł. Zgodnie z Ustawą NFOŚiGW co najmniej połowę tej kwoty powinien przeznaczyć na „finansowanie potrzeb górnictwa służących ograniczeniu negatywnego oddziaływania na środowisko wynikającego z wydobywania kopalin i likwidacji zakładów górniczych” czyli ograniczaniu szkód górniczych itp. I tak też robi. Ponad 56 mln z tej puli przeznaczono w 2010 r. na rekultywację terenów zdegradowanych przez górnictwo …siarki. Jak powszechnie wiadomo złoża siarki znajdują się głównie w woj. świętokrzyskim. Wychodzi więc na to, że śląskie kopalnie węgla kamiennego finansują negatywne skutki górnictwa siarki w woj. świętokrzyskim. Finansują choć same mają ogromne problemy związane m.in. ze szkodami górniczymi. Bytomski Karb jest najbardziej znanym, choć nie jedynym, tego przykładem.

Potrzeba zmian

Powyższe przykłady dowodzą, że obecny system finansowania inwestycji proekologicznych wymaga zmian. Ale nie takich do jakich dążą przedstawiciele NFOŚiGW. Nie należy skupiać całej władzy i – co ważniejsze – środków finansowych w jednym ośrodku w Warszawie. Wojewódzkie Fundusze są skuteczniejsze w finansowaniu zadań z zakresu ochrony środowiska, więc powinny mieć większy udział w przychodach z tytułu opłat środowiskowych. Między innymi na finansowanie szkód górniczych czy rekultywację hałd. Nie byłoby wówczas takich paradoksów, że śląski węgiel finansuje świętokrzyską siarkę. Ale prawo zmieniane jest w Sejmie w Warszawie. A na posiedzenia sejmowych komisji zapraszani są, jako eksperci, przedstawiciele Narodowego Funduszu. Bo mają najbliżej! I będą machać posłom „Wspólną strategią” udowadniając, że to właśnie NFOŚiGW powinien pełnić przewodnią rolę w systemie ochrony środowiska.

Facebook