Oddajmy klejnoty, zostawmy to co bez wartości

Nie od dziś wiadomo, że publiczna opieka zdrowotna to działalność nierentowna. Od czasu gdy Narodowy Fundusz Zdrowia według własnego widzimisię ustala kontrakty z poszczególnymi szpitalami, w wielu przypadkach sytuacja stała dramatyczna. W takich warunkach każdy szpital, który nie przynosi strat, a w dodatku ciągle się rozwija dokonując bieżących remontów i zgodnych z zaleceniami konserwatora zabytków modernizacji, powinien stanowić wzór do naśladowania i powód do dumy dla właściciela. Tymczasem władze województwa śląskiego właśnie pozbywają się takich kur znoszących złote jajka.

1 kwietnia Zarząd Województwa podjął uchwałę w sprawie nieodpłatnego zbycia na rzecz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego czterech szpitali pozostających własnością wojewódzkiego samorządu. Spośród tej czwórki tylko jedna placówka – Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach – pozostaje w złej kondycji finansowej. Pozostałe radzą sobie całkiem dobrze, a Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Chorzowie wręcz rewelacyjnie. Wystarczy tylko wspomnieć, że dysponuje on najlepszą w południowej Polsce bazą do profilaktyki zakażeń HIV ora diagnostyki i leczenia AIDS. Rokrocznie prowadzone są remonty i modernizacje szpitalnych obiektów, a wyposażenie na bieżąco wymieniane jest na nowsze. Załoga nie zgłasza nierealnych, oderwanych od rzeczywistości żądań płacowych, które mogłyby popsuć finanse szpitala. Wszystko kręci się jak w dobrze naoliwionej maszynie. Dlaczego więc Marszałek chce się pozbyć takiego szpitala?

Ministerstwo zdrowia zakazało szkołom medycznym prowadzenia praktyk swoich studentów w szpitalach nie będących ich własnością. Uniwersytety medyczne niejako zostały zmuszone by przejąć od samorządów te placówki, które notorycznie mają kłopoty finansowe. A jednak województwo śląskie miast oddać te szpitale, które nie poddają się procesom restrukturyzacyjnym, robi uczelni prezent i wnosi takie perły jak chorzowski szpital. Zarówno ten jak i pozostałe będące w dobrej sytuacji ekonomicznej zostaną wchłonięte przez szpitale akademickie. Oznacza to, że z punktu widzenia prawa zostaną one zlikwidowane. Zmieni się również kadra zarządzająca. Jak trudno znaleźć odpowiednie kierownictwo szpitala pokazuje choćby przypadek tyskiego szpitala wojewódzkiego, który po bankructwie został przekształcony w spółkę kapitałową.

Szpitalom przejętym przez ŚUM będzie też trudniej o środki pomocowe np. na termomodernizację. Pożyczki udzielane przez Fundusze Ochrony Środowiska muszą być zabezpieczone np. poręczeniem właściciela. Do tej pory województwo pomagało tak swoim placówkom. Szkoły wyższe mają jednak ustawowy zakaz udzielania poręczeń. Ale któż by tym się przejął skoro stać nas na pozbycie się całkiem przyzwoitych szpitali?

Facebook