Od żywiołów wszelakich uchowaj nas Panie!

Walka z klęskami żywiołowymi nawet w zdecentralizowanych państwach jest domeną administracji centralnej. Oczywiście tak jest też i w Polsce, z tą różnicą, że rząd część obowiązków zrzucił na inne organy i instytucje, zachowując dla siebie pełnię władzy w tym zakresie.

Powstały w 1995 r. Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy jest główny elementem zarządzania w tym obszarze. Jest jednocześnie jedynym w Europie, a być może i na świecie, opartym oficjalnie na …wolontariacie. Na wolontariacie, bowiem w Systemie funkcjonują jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych i to w ilości 4,5-krotnie większej niż jednostki Państwowej Straży Pożarnej. OSP – jako organizacje pozarządowe – utrzymanie swojej gotowości (paliwo do wozów ratowniczych, zapewnienie technicznej sprawności sprzętu) mogą sfinansować jedynie z darowizn członków i sympatyków, dotacji samorządu czy wynajmu remizy strażackiej na zabawy karnawałowe czy wesela.

Po wielkiej powodzi w 1997 r. powstał „Program Odra 2006”. Jedną z realizowanych w ramach tego programu inwestycji jest budowa zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny. Zastanowić się jednak należy, dlaczego program ma w nazwie „Odra 2006”, skoro w roku 2012 jeszcze nie rozpoczęła się budowa tego zbiornika. Jeszcze mniej zaawansowana jest budowa na Górze Św. Anny radaru, dzięki któremu pozyskane zostaną dokładne informacje na temat intensywności opadów na danym terenie. Inwestor, państwowy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, planuje objąć zasięgiem radaru cały Śląsk – i Górny i Dolny. Choć to inwestycja centralna, finansowana będzie dzięki środkom Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Opolu i Wrocławiu. Ale to melodia przyszłości. Na razie nasze służby ratownicze w czasie intensywnych opadów korzystają z czeskiego systemu radarowego ogólnie dostępnego w Internecie pod adresem www.bourky.radar.cz. Jak to możliwe, że w Czechach, po katastrofalnej powodzi w 2002 r., zrealizowano kluczowe inwestycje, a w Polsce nie?

W sierpniu zeszłego roku rząd uchwalił „Program ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły”, który obejmuje 5 województw, w tym województwo śląskie. Do roku 2030 Program ma kosztować 13,1 mld zł, z tego budżet państwa pokryje tylko 3,6 mld. Co z pozostałymi 9,5 mld? Czy rząd zapomniał, że samorządy dotknięte są w równym stopniu kryzysem co Skarb Państwa?

W razie kolejnej powodzi czy innej katastrofy wypada nam więc liczyć tylko na opatrzność, profesjonalizm wolontariuszy-strażaków i czeskie systemy bezpieczeństwa.

Facebook