Moda na śląskość czy moda na biznes?

Od pewnego czasu wszystko co śląskie cieszy się wielkim zainteresowaniem. Generalnie to bardzo pozytywne zjawisko, ale i tutaj – jak we wszystkim – jest ta druga, mniej korzystna, strona medalu. Okazuje się, że na tej modzie, która zapanowała chcą zarobić roztōmajte gyszefty, które niewiele orientują się w śląskiej kulturze i tożsamości.

Przed paru tygodniami Dziennik Zachodni postanowił iść w ślady katowickiej Gazety Wyborczej, która w 2010 r. wydała publikację „Najpiękniejsze śląskie słowo”, wydając „Słownik śląskiej godki”. Przy okazji redakcja DZ urządziła konkurs na najśmieszniejsze śląskie słowo. Słowo, które konkurs wygrało może i brzmi śmiesznie. Niestety jest jednak pospolitym przekleństwem, bowiem „paciulok”, który zabawę wygrał, pochodzi wprost od „ciula”. Wszyscy, którzy w znikomym nawet stopniu znają język śląski wiedzą, że to przekleństwo o wyjątkowo ciężkim kalibrze. Czy redakcja DZ, która ma ambicje stać się opiniotwórczym cajtōngym na Śląsku, powinna używać takich słów na swoich łamach? Czy nie stać ich na utrzymanie pewnego, wysokiego poziomu? Niestety nie jest to odosobniony przypadek. W „Ilustrowanym słowniku śląsko-polskim, czyli ściądze na wesoło dla goroli” męskie przyrodzenie nazwane jest „ciulikiem”, choć istnieje również inne, całkowicie neutralne w odbiorze słowo „pulŏk” pochodzące od czasownikia pulać.

Biznesy związane ze śląskością nie opierają się tylko na słownictwie. Jak grzyby po deszczu powstają w internecu nowe sklepy oferujące gadżety związane ze Śląskiem. Tylko dwa pierwsze z nich utrzymują w miarę wysoką jakość merytoryczną swoich produktów. Pozostałych nie interesuje poprawność ortograficzna wypisywanych na treskach haseł. Za to z całym bogactwem inwentarza wykorzystują narosłe przez dziesięciolecia wokół Śląska stereotypy. Można więc się dowiedzieć z ilustracji, że barwy Górnego Śląska są zielono-czarne (w istocie to barwy górnicze, a Górny Śląsk ma barwy żółto-niebieskie), a śląską patronką jest św. Barbara (patronka górników, a patronką Śląska jest św. Jadwiga). Ale kogóż to obchodzi? Najważniejsze by sprzedaż była jak największa!

Rynek gadżetów czy wydawniczy to jednak jeszcze nic w porównaniu z tym co dzieje się w śląskim show-biznesie. Teksty piosenek pisane są w polsko-śląskiej gwarze, w której polskie słowa poprzez odpowiednie końcówki są stylizowane na śląską mowę. Nawet niewprawne ucho wychwyci fonetyczne felery robione przez niektórych śpiywŏkōw. Używają nie występujących w języku śląskim głosek „ą” i „ę”, za to „pochylonych samogłosek” tak powszechnych w tym języku, wypowiedzieć nie poradzōm. I z rozbrajająca szczerością przyznają w radyjŏku, że nie pochodzą ani nie mieszkają na Śląsku, ale śląski rynek muzyczny jest tak chłonny, że oni również postanowili na nim zaistnieć.

roztōmajty – rozmaity, różnorodny, różnoraki

gyszeft – interes, tutaj: biznes, firma, przedsiębiorstwo

cajtōng – gazeta

pulać – sikać, siusiać, oddawać mocz

internec – internet

tresek, treska – t-shirt

feler – błąd

śpiywŏk – piosenkarz

poradzić – potrafić, umieć, dać radę, udzielić rady, sprostać czemuś

radyjŏk – radio

Facebook