8 listopada przemaszerowała przez Chorzów manifestacja kibiców Ruchu, niezadowolonych z dotychczasowych prac nad przygotowaniem inwestycji nowego stadionu. Tymczasem pada wciąż wiele głosów uważających powstanie nowego stadionu za marnotrawstwo.

Czy warto budować stadion na Cichej?

Większość klubów Ekstraklasy gra na powstałych w ostatnich latach, nowoczesnych stadionach. Także na Górnym Śląsku sytuacja zaczyna się pod tym względem poprawiać. W Gliwicach stadion już funkcjonuje, w Zabrzu prace pomimo kłopotów wykonawcy, są kontynuowane. Na tym tle Chorzów, na terenie którego znajdują się aż dwa obiekty o wieloletniej tradycji, jest zdecydowanie w tyle. A miało być tak pięknie.

Przeklęte krokodyle

2 lata temu, po wyborach samorządowych, wydawało się, że przyszłość Niebieskich jawi się w różowych kolorach. I to nie dlatego, że sponsorem strategicznym Ruchu pozostawał wówczas potężnych Tauron. Ruch już za parę lat miał mieć komfort jakiego nie ma żaden inny klub w Polsce. Miał mieć do wyboru dwa nowoczesne stadiony. Stadion Śląski wkraczał właśnie w ostateczny etap przebudowy i za paręnaście miesięcy miał być ponownie otwarty. Jednocześnie wybory przegrał dotychczasowy prezydent miasta, Marek Kopel, który od dłuższego czasu zwodził kibiców nie podejmując żadnych kroków w celu modernizacji stadionu na ul. Cichej. Nowy prezydent, Andrzej Kotala, obiecał w trakcie kampanii wyborczej budowę nowego obiektu. Był jednocześnie w komfortowej sytuacji, bo nawet gdyby obietnicy wyborczej nie zrealizował, mało kto miałby o to żal. Wszak Niebiescy mieli grać na Stadionie Śląskim – arenie kilkukrotnie większej niż najbardziej nawet ambitne wersje przebudowy stadionu Ruchu. I pewnie z tego powodu niewiele od czasów wyborów wokół inwestycji na Cichej się działo. Gdyby nie awaria tzw. krokodyli, czyli klamer utrzymujących dach na Stadionie Śląskim, nikt by tej bezczynności nie zauważył.

Jak zapełnić Stadion Śląski?

Demonstracja kibiców i 1,5-roczne do tej pory opóźnienie na placu budowy Stadionu Śląskiego, zmusiły prezydenta do zadeklarowania niezbędnych kroków do realizacji wyborczych obietnic. Pomimo tego wiele osób wciąż twierdzi, że budowa dwóch stadionów w jednym mieście to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nie da się ukryć, że budowa nowoczesnego stadionu nawet na kilkanaście tysięcy miejsc to olbrzymi ciężar organizacyjny i – przede wszystkim – finansowy dla miasta. Z drugiej jednak strony trzeba stwierdzić, że Stadion Śląski jest za duży na zwykłe, ligowe potrzeby Niebieskich. Przy kilkutysięcznej frekwencji, kibice się gubią na takim olbrzymie i trybuny świecą pustkami. A to nie wygląda atrakcyjnie w telewizji więc będzie działało odstraszająco na ewentualnych sponsorów klubu. Oczywiście będą spotkania, jak np. Wielkie Derby Śląska z Górnikiem, czy z drużynami z czołówki tabeli, gdy chorzowski gigant będzie wypełniony po brzegi. Chciałbym bardzo by tak było w każdej kolejce ligowej, ale realnie oceniając możliwości, na większości spotkań frekwencja będzie o wiele niższa. Dlatego opcja budowy drugiego, mniejszego, kilkunastotysięcznego stadionu jest jedyną możliwą. Gdyby jeszcze udało się pozyskać partnera, który zainwestowałby w stadion i znajdujące się na tym obiekcie powierzchnie handlowe i usługowe, w zamian za użytkowanie tych powierzchni, byłoby rewelacyjnie. Położenie przy samej Drogowej Trasie Średnicowej powinno być odpowiednią zachętą. Ale czy rozczarowani dotychczasową bezczynnością kibice, zechcą jeszcze czekać?

Facebook