Unijne miliardy kontra codzienne problemy

 

Wziąłem dziś (17.09.2015 r.) udział w posiedzeniu Komitetu Monitorującego Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020. To niezależne ciało doradczo-opiniodawcze zajmujące się funduszami unijnymi i składające się z przedstawicieli sfery samorządowej, rządowej, unijnej, świata nauki i partnerów społecznych i gospodarczych.

Wbrew obiegowej opinii i ku mojemu zdziwieniu, to przedstawiciel Komisji Europejskiej stwarzał największe problemy w pracy nad Kryteriami wyboru projektów. Upierał się np. przy tym by indywidualne gospodarstwa, które chcą uzyskać unijną dotację na wymianę starego, najczęściej węglowego, pieca, w którym pali się też różnymi paskudztwami, na nowy, ekologiczny, zostały zobowiązane do przeprowadzenia kompleksowej termomodernizacji. Oczywiście termomodernizacja taka spowodowałaby znaczną oszczędność energii i – co za tym idzie – zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jest jednak zdecydowanie droższa i – z tego względu – znacznie ograniczyłaby ilość beneficjentów, którzy zechcieliby wymienić stary piec na nowy i dzięki temu znacznie zmniejszyć ilość pyłów i innego świństwa w lufcie. Widać dla KE śląska specyfika, szczególnie na terenie GOP, gdzie starych, węglowych pieców jest ogromna masa, nie jest istotna. I unijni urzędnicy bardziej są zainteresowani zmniejszeniem emisji CO2 w skali globalnej niż zmniejszeniem emisji pyłów i szkodliwych substancji w skali regionalnej.

Z kolei w przypadku oszczędnego oświetlenia ulicznego eksperci Komisji Europejskiej przedstawili tezę, że bardzo łatwo poprawić sprawność tego oświetlenia o 40-70%. Tymczasem nie wzięli pod uwagę, że w zdecydowanej większości najmniej efektywne oświetlenie rtęciowe już dawno zostało w większości gmin zamienione na sodowe źródła światła. I dalsza poprawa (np. na źródła LED) da w najlepszym wypadku 20-30% poprawę. Prócz tego z ust przedstawiciela Komisji Europejskiej usłyszeć było można, że oszczędności mogą powstać – prócz oświetlenia i sterowania tym oświetleniem – również na etapie przesyłu energii. I tu pojawia się konsternacja: czyżby w Brukseli myśleli, że w Polsce, na Śląsku wciąż stosuje się kable aluminiowych (niezaznajomionym z elektrotechniką podpowiem, że już od końca lat 80-tych ub. wieku powszechnie stosuje się przewody miedziane). A może chcieliby nam zafundować superoszczędne, ale też superdrogie, kable ze srebra i złota?

Oczywiście kwestie te niewiele znaczą w porównaniu choćby ze sprawą wielkiej migracji z krajów arabskich. Ale pokazują z jakimi quasi problemami trzeba się zmierzyć w trakcie codziennej współpracy z urzędnikami Unii Europejskiej. Trudno też pozbyć się wrażenia, że zachodnioeuropejska młodzież, myśląca, że w Europie Środkowo-Wschodniej spacerują po ulicach białe niedźwiedzie, bierze te pomysły z „samej góry”…
killeriada

Facebook